poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Post na w pół harcerski

Myślę, że już mogę zdradzić co i jak z tym moim pomysłem na życie. Od września zakładam zastęp, czyli 6 - osobową grupę harcerek, dla których będę organizować zbiórki. To wielki krok naprzód i w tył zarazem. Dlazego? Żeby to uczynić muszę się bardzo rozwinąć w stronę, w której dużo mi brakuje i zrezygnować z wyższej funkcji. Z jednej strony jaram się, że to będzie coś nowego, mojego, coś, z czym mogę robić (wreszcie) co zechcę. Z drugiej... po tyłku trzepie mnie odpowiedzialność, a po twarzy zdrowy rozsądek. I nie wiem, i nie wiem, i nic nie wiem nadal. I boję się czy mi się uda. Drżę ze strachu przed rozpoczęciem roku szkolnego. Majaczę. Mój pokój tonie w planach pracy, książkach harcerskich, rozpisywanych wciąż na nowo zbiórkach.
Ale... gdybym się nie bała i nie chciała robić tego najlepiej jak umiem chyba w ogóle by mi na tym nie zależało. Chyba robiłabym to jak wszystko inne - na ostatnią chwilę, troszkę, niewinnie na odwal się. Dlatego mój strach jest moim błogosławieństwem. Ba, uważam, że
Obawy są pierwszym krokiem do doskonałości
I to nie tylko obawy harcerskie. Jakiekolwiek obawy. W czym gorszy jest strach przed pałą od troski o pieczone ciasto :) No dobra, może przesadziłam. Ale jednak coś w tym chyba jest, co nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co myślisz na ten temat?