niedziela, 31 lipca 2011

Kryminał

Czarne, mafijne chmury zebrały się nad moją do tej pory spokojną głową. Poczułam powiew grozy. Krew odpłynęła mi z twarzy. Życie spadło i potoczyło się pod stół. Zagrzmiało i lunął na mnie mafijny deszcz. Nie byłam zdolna do powiedzenia nawet jednego, prostego wyrazu. Zwykłe "tak" albo "nie" stanowiło największą elokwencję. Spociłam się, a głowa zaczęła mi ciążyć niczym kula u nogi. Zaczęłam wyobrażać sobie jak idę ciągnąc ją za plecami. Powiało przerażeniem i poczułam, że te ślipia nadal patrzą na mnie z wyższością. Wiedziały, że wygrały, że przytknęły mnie do muru i jeżeli nie przyjmę tej propozycji to mój filigranowy, misternie wyżłobiony  świat runie w gruzach. Dotarło do mnie, że przegrałam tę bitwę i całą wojnę. To był szantaż. Okrutny, pozbawiony skrupułów szantaż uderzający w mój najsłabszy punkt, który mój przeciwnik znał aż za dobrze."WYGRAŁAŚ!" powiedziałam "Napiszę to, a ty zrób to dla mnie"























Uwielbiam Cię, babciu! Kocham Cię najbardziej na świecie i dziękuję za te pierogi, które dostałam w zamian za tą notkę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co myślisz na ten temat?