A muszę się nimi nacieszyć do wtorku. Dlaczego? Otóż jadę jako "osoba do pomocy" na kolonię zuchową. A to będzie hardkor, pisk i zgrzytanie zębów jak podejrzewam. W sumie fajnie, w sumie niefajnie. Ale z powodów znanych tylko mi i pewnie jakimś 10 dodatkowym osobom (taki stan rzeczy nazywa się w moim małym światku tajemnicą) chciałabym się z niej wymigać i uciec z paroma osobami i moim bezstelażowym plecakiem do Kenii, żyjąc z uprawy kukurydzy i rysowania różowych nosorożców na podręcznikach z biologii. W każdym razie, cholera, chciałabym nie jechać i w ogóle mieć zuchowy problem z głowy. Ale tak, niestety, pięknie nie jest.
Nawet mój komputer jest przeciwko mnie! To znaczy, trochę z mojej winy. Awanturował się, błagał, prosił o kabelek z bateryjką. W końcu stwierdził, że pierdzieli i zhibernował się. A jak przy tym przeraźliwie zapiszczał! Wręcz z furią! Gdyby mógł to pewnie strzeliłby mi kilka pożądnych liści.
Wracam więc do mojego smutnego, przepełnionego nadmuchanymi fallusami, życia. Pomaluję sobie paznokcie na czekoladowo, czerwono i złoto! I nikt już mi wtedy nie podskoczy!
A! Zapomniałabym! Załączam jeszcze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
co myślisz na ten temat?