wtorek, 12 lipca 2011

Odchamianie

'Jeśli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM!'


Co, jak co, ale ja najbardziej lubię odchamiać się książkowo. Nawet w wakacje. Albo szczególnie w wakacje, bo mam na to najwięcej czasu. A, że odchamianie to proces niezwykle długi i skomplikowany, to książki pochłaniam w gigantycznych ilościach, bo to przecież dobre dla mojego zdrowia psychicznego! :)

Moją pierwszą, coroczną, wakacyjną pozycją jest.. może się zdziwicie, może nie, ale jest to "Ono" Doroty Terakowskiej (mojej ulubionej pisarki, której styl UWIELBIAM). Książka nie tyle mądra, co prawdziwa. Dumam nad nią już, o mamo!, czwarty rok. Tak, przeczytałam ją po raz pierwszy w wieku 10 lat. Ludzie się dziwili, że ja coś z tego w ogóle rozumiem, a ja po prostu od zawsze mam starszą głowę od ciała i ciągnęło mnie do rzeczy poważniejszych. O czym ta książka jest? Długo by opowiadać. Jej główny wątek stanowi historia pochodzącej z biednej rodziny, 19 letniej Ewy. Na dyskotece dziewczynę zgwałcono. Potem w jej życiu pojawia się Ono i przewraca jej świat do góry nogami. Ewa chce by Ono poznało nie wyidealizowany świat, ale ten realny, z wszystkimi jego ułomnościami. W międzyczasie stara się odkryć skąd Ono pochodzi...

Druga książka to, oczywiście, "Mały Książę" Antoine De Saint-Exupery'ego. Opowiadać o nim nie będę - to przecież lektura. Właśnie, lektura.. Zazwyczaj, kiedy coś musimy, nie robimy tego z przyjemnością, czy jakąkolwiek motywacją. Dlatego pałam niechęcią do lektur wszelakich. Chyba, że czytałam to wcześniej sama i bezproblemowo dobrnęłam do końca. Z "Małym Księciem" było odwrotnie. Emocje i przemyślenia, jakie wzbudziła we mnie ta książka są wręcz nieprawdopodone. Dopadła mnie wena twórcza przekraczająca wszelakie granice rozumowania! Wręcz tryskałam fantazją i energią twórczą. I w takim stanie jestem do dziś. Uwielbiam odcinać się od świata, czytając tą książkę! Polecam ją też Wam i nie zrażajcie się do niej z powodu złej reputacji szkolnej :)

Trzecia pozycja - "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa. Książka magiczna, diabelnie, piekielnie dobrze napisana. Pełna różnych i mroczniejszych, i jaśniejszych sekrecików i metafor, które z pierwszego rzutu okiem wydają się być normalnym, to znaczy - jak na taką książkę, tekstem. Nie jadłam, nie piłam nie spałam dopóki jej nie przeczytałam, taka jest wciągająca! Szczególnie polecam wersję z zaznaczoną ingerencją cenzury sowieckiej.


A co do poprzedniego posta - zaczynam ograniczać Coca Colę i coraz ciężej mi się z tego powodu żyje..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co myślisz na ten temat?