czwartek, 8 września 2011

Poetyka

Wiersz znaleziony w pewnej starej książce mojego pradziadka:

I. o Z. W.

Złote Włosy opadają mi na oczy
biedna jestem w pyszności kryształu
wytykam Cię palcami
u rąk obu i stóp obu
wszystkim co mam
przeklinam Cię
nienawidzę i katem straszę
co topór losu dźwiga
chowam się
i udaję, że Ciebie nie ma
ale Ty JESTEŚ
Miłości Okrutna
i wciąż podkładasz mi pod nogi
jaspisowy pierścionek

środa, 7 września 2011

Ufejsbukowienie

Fejsbóg
Fejsbruk
Ile wspomnień się nasuwa na te określenia jednej, jakże wspaniałej pod względem kontaktowym, strony! Czy to tylko raz używaliście jej do godzenia się ze sobą, schodzenia się, "parzenia" (użytkownik Ela Sralińska jest w związku z użytkownikiem Miś Polarny), rozstawania się? Facebook przeniknął do slangu młodzieżowego, dla niektórych stał się lepszy niż podwórko, realni przyjaciele, a nawet rodzina. Znam ludzi, którzy godzinami siedzą i patrzą się w monitor, bo a nuż przegapią jakieś powiadomienie i nie odpiszą pierwsi i nie dodadzą pierwsi tej jednej, jedynej, ich ulubionej piosenki.
A oto kilka porad jak zaistnieć na fejsbuku
Zdjęcia muszą być wymuskane niczym katalog Ikei, najlepsze są takie zrobione przez "prawdziwych fotografów". Można je wtedy dodać, uśmiechając się do siebie. Sam też musisz robić zdjęcia. Najlepiej gdzieś w lesie, ze szpanerskimi ciuchami,  żeby z satysfakcją patrzyć, jak ludzie zazdroszczą ci "takich zdjęć". Oczywiście, od razu musisz dodać kto był twoją "modelką", a kto odpowiadał za "stylizację i wizaż". Najlepiej też dodać znaczniki do tych zdjęć, żeby każdy mógł zobaczyć, że ta dziewczyna to właśnie Ela Sralińska, tak modna i obyta w towarzystwie osoba. Robienie zdjęć osobom nie będącym użytkownikami facebooka mija się z sensem. Kolejną rzeczą, o którą musisz koniecznie zadbać to twoja tablica. Co pewien czas powinieneś dodawać statusy będące swoistymi wywodami filozoficznymi na przemian z takimi, które świadczą o tym, że masz niezwykłe poczucie humoru. Wszelkie posty nie trzymające się tego schematu usuń.
Jeszcze ktoś nie daj Boże pomyśli, że jesteś sobą.

poniedziałek, 5 września 2011

Witam po latach

Co zrobić, gdy Wasz ukochany nauczyciel odchodzi, a w zamian dostajecie kata i ucieleśnienie koszmarów sennych każdego ucznia? Otóż, z przykrością informuję, że możecie tylko dać się ponieść nurtowi wydarzeń i każdą pałkę znosić z godnością, a nawet pewnym masochizmem. Możecie tylko dać wyraz swojej rozpaczy pisząc zamknięty list otwarty do Waszej poprzedniej anglicy. Tak zrobiłam i ja, gdy okazało się, że dzwonienie na policję nic tu nie da (pan nie chciał nam dać np). Naskrobałam odpowiedni tekst i parę osób z mojego "kółeczka" się pod nim podpisało. Potem tekst przepisałam na facebooku i .. stało się! Jesteście ciekawi co napisałam? Oto całość mojej mowy pożegnalnej :)


Pani Mnich!
Nasze serca krwawią w oszalałej tęsknocie, bólu i żalu! Opuściła nas Pani i teraz każda lekcja języka angielskiego naznaczona jest cierpieniem i strachem przed dosyć krępym cieniem naszego kata! W zapomnienie odeszły chwile szczęścia i płacz radości. Już nigdy nie wyszukamy końsko brzmiących słów. Nie wymyślimy już nic twórczego, a nasza klasa będzie zbyt cicha i jakaś.. pusta niczym grobowiec, my zaś zupełnie jak duchy, umarłe dla świata i jego blasku. Powoli giniemy w blond gąszczu loczków pana Marka P. znanego również jako Pan Kononowicz ("nie będzie niczego!"). Zatapiamy się morzu łez, pływamy pieskiem, łapiemy gorączkowo azot i tlen, ale... nie masz!, nie masz dla nas nadziei i ratunku! Sens straciły nasze głupawki duże i małe.
Kiedyś.. język angielski - dwa słowa łączące się w słodką całość odmienialiśmy przez wszystkie przypadki, lecz teraz, teraz już nic nie będzie takie samo! Bez Pani lekcja języka angielskiego to OBÓZ PRACY!
Ogarnięte depresją:
Konik (Ania), Ada, Ala, Asia, Karolajna i Julka

PS. gratulujemy Pani i mamy skrytą nadzieję, że to dziewczynka =)
(list napisany przez Konika trwającego w twórczej ekstazie)
 zezwalam na zaczerpnięcie pomysłów z mojej pracy :)
~Konik, ew. Ania z zielonego