Pani Mnich!zezwalam na zaczerpnięcie pomysłów z mojej pracy :)
Nasze serca krwawią w oszalałej tęsknocie, bólu i żalu! Opuściła nas Pani i teraz każda lekcja języka angielskiego naznaczona jest cierpieniem i strachem przed dosyć krępym cieniem naszego kata! W zapomnienie odeszły chwile szczęścia i płacz radości. Już nigdy nie wyszukamy końsko brzmiących słów. Nie wymyślimy już nic twórczego, a nasza klasa będzie zbyt cicha i jakaś.. pusta niczym grobowiec, my zaś zupełnie jak duchy, umarłe dla świata i jego blasku. Powoli giniemy w blond gąszczu loczków pana Marka P. znanego również jako Pan Kononowicz ("nie będzie niczego!"). Zatapiamy się morzu łez, pływamy pieskiem, łapiemy gorączkowo azot i tlen, ale... nie masz!, nie masz dla nas nadziei i ratunku! Sens straciły nasze głupawki duże i małe.
Kiedyś.. język angielski - dwa słowa łączące się w słodką całość odmienialiśmy przez wszystkie przypadki, lecz teraz, teraz już nic nie będzie takie samo! Bez Pani lekcja języka angielskiego to OBÓZ PRACY!
Ogarnięte depresją:
Konik (Ania), Ada, Ala, Asia, Karolajna i Julka
PS. gratulujemy Pani i mamy skrytą nadzieję, że to dziewczynka
(list napisany przez Konika trwającego w twórczej ekstazie)
~Konik, ew. Ania z zielonego

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
co myślisz na ten temat?