Wiersz znaleziony w pewnej starej książce mojego pradziadka:
I. o Z. W.
Złote Włosy opadają mi na oczy
biedna jestem w pyszności kryształu
wytykam Cię palcami
u rąk obu i stóp obu
wszystkim co mam
przeklinam Cię
nienawidzę i katem straszę
co topór losu dźwiga
chowam się
i udaję, że Ciebie nie ma
ale Ty JESTEŚ
Miłości Okrutna
i wciąż podkładasz mi pod nogi
jaspisowy pierścionek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
co myślisz na ten temat?