poniedziałek, 10 października 2011

kłamstewka

Coraz więcej jest wokół mnie ludzi, którzy kłamią sobie i innym prosto w twarz. Jest to jeden z tych typów ludzi, do których się nie przyzwyczajam, a każde ich zachowanie wywołuje u mnie bladą gorączkę, dreszcze, odruch wymiotny i ogólne psychiczne osłabienie w każdej postaci. Mówię tu o konformizmie. Nie tylko religijnym, ale także charakterologicznym.
Ile razy słyszałam, że powinnam być taka jak inni! Nie śmiać się, nie błaznować, przestać dopisywać do wszystkiego podteksty... Przecież dorośli ludzie, tacy jak moi rówieśnicy już tak się nie zachowują. To wręcz karygodne! I myślałam nad tym długo. Naprawdę! I doszłam do wniosku, że nie mam ochoty zmieniać się dla innych tylko po to, żeby nie razić ich po oczach, bo to bez sensu i może mi zaszkodzić, zamiast pomóc.
A jeżeli chodzi o konformizm religijny... cóż, znam masę osób, które chodzą na religię, bo chodzą tam wszyscy. Bo boją się wyłamać. Bo boją się reakcji społeczeństwa. I dobrze, że się boją, bo by ich fanatycy zjedli.
Tyle na ten temat, jeżeli ktoś w ogóle chce znać moje zdanie.
Amen!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co myślisz na ten temat?