Mam to szczególne szczęście, że lubię praktycznie każdy rodzaj muzyki. To znaczy, prawie każdy, jeżeli weźmiemy pod uwagę wyczyny mojego taty pod prysznicem :D. Właściwie odkąd pamiętam słuchałam wszystkiego po trochu - od piosenek turystycznych, przez ciężki metal, aż do szant i darzyłam szacunkiem każdego muzyka, szczególnie tych sztandarowych, którzy określali cechy każdego gatunku. Nie miałam jednak do nich szczęścia, bo zawsze robiłam coś głupiego, kiedy ich spotykałam.
 |
| Stare Dobre Małżeństwo |
Na przykład kiedy po koncercie
Starego Dobrego Małżeństwa - legendy już poezji śpiewanej, wmaszerowałam do garderoby w celu zdobycia autografów, znalazłam się w bardzo.. zawstydzającej sytuacji. Otóż stałam dokładnie na wprost całego zespołu, który przepięknie prezentował się w slipkach koloru czarnego.
Spotkałam też pana
Kupichę. Miałam z 10 lat chyba. Byłam wtedy na wakacjach u babci. Jedną z jej sąsiadek była dziewczynka w moim wieku, z którą się bawiłam. Pokazała mi filmik z próby jakiegoś zespołu i powiedziała, że wokalista to jej wujek. Wychodząc z jej domu, wpadłam na owego wujka, on powiedział coś, żeby patrzeć na ludzi, a nie pod nogi. Dopiero kiedy "Feel" stał się sławny ogarnęłam, że to TEN Kupicha i że wpadłam na TEGO Kupichę!

Teraz zapowiada się na to, że będę śpiewać przed pewnym super- sławnym zespołem szantowym -
EKT Gdynia na ich koncercie w Mielcu. A oni będą sobie siedzieć i na mnie patrzeć. Na ten temat myślę tylko - ha ha ha :)
No to Ania, idziemy 19 listopada do II LO na EKT Gdynia?
OdpowiedzUsuńBo wydaje mi się, że jak tylko SDM pojawi się u nas, to jest OCZYWISTE, że wybieramy się na ich koncert, prawda?:)
OCZYWIŚCIE! :D
OdpowiedzUsuń