sobota, 29 października 2011

Cudowność Przypadku

Mam to szczególne szczęście, że lubię praktycznie każdy rodzaj muzyki. To znaczy, prawie każdy, jeżeli weźmiemy pod uwagę wyczyny mojego taty pod prysznicem :D. Właściwie odkąd pamiętam słuchałam wszystkiego po trochu - od piosenek turystycznych, przez ciężki metal, aż do szant i darzyłam szacunkiem każdego muzyka, szczególnie tych sztandarowych, którzy określali cechy każdego gatunku. Nie miałam jednak do nich szczęścia, bo zawsze robiłam coś głupiego, kiedy ich spotykałam.


Stare Dobre Małżeństwo
Na przykład kiedy po koncercie Starego Dobrego Małżeństwa - legendy już poezji śpiewanej,  wmaszerowałam do garderoby w celu zdobycia autografów, znalazłam się w bardzo.. zawstydzającej sytuacji. Otóż stałam dokładnie na wprost całego zespołu, który przepięknie prezentował się w slipkach koloru czarnego.


Spotkałam też pana Kupichę. Miałam z 10 lat chyba. Byłam wtedy na wakacjach u babci. Jedną z jej sąsiadek była dziewczynka w moim wieku, z którą się bawiłam. Pokazała mi filmik z próby jakiegoś zespołu i powiedziała, że wokalista to jej wujek. Wychodząc z jej domu, wpadłam na owego wujka, on powiedział coś, żeby patrzeć na ludzi, a nie pod nogi. Dopiero kiedy "Feel" stał się sławny ogarnęłam, że to TEN Kupicha i że wpadłam na TEGO Kupichę!

Teraz zapowiada się na to, że będę śpiewać przed pewnym super- sławnym zespołem szantowym - EKT Gdynia na ich koncercie w Mielcu. A oni będą sobie siedzieć i na mnie patrzeć. Na ten temat myślę tylko - ha ha ha :)

2 komentarze:

  1. No to Ania, idziemy 19 listopada do II LO na EKT Gdynia?
    Bo wydaje mi się, że jak tylko SDM pojawi się u nas, to jest OCZYWISTE, że wybieramy się na ich koncert, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń

co myślisz na ten temat?