niedziela, 30 października 2011

O kociej mafii

Co jak co, ale zwierzyniec stanowi poważną grupę polityczną w moim domu. Do niedawna liczył on 4 istoty, ale po tym, jak sąsiedzi ukradli mi królika, pozostały tylko 2 koty i pies. I tak sobie żyją ze sobą. Czasem lepiej, czasem gorzej. A ja - cwana franca trochę ich podpatruję.
W oczy zawsze rzuca się
wyższość kotów nad psami.
Jeden z moich kotów pełni na dzielni funkcję lokalnego mafioza, drugi jest jego gorylem, natomiast mój pies odpowiada za dostawę towaru. Wygląda to mniej więcej tak - pies szczeka i puka w drzwi balkonowe. Domownicy rzucają się do karmienia, wsypują górę Chappy'ego, czasem nawet jakieś mięso. A on, zamiast korzystać, oddala się. Na jego miejsce przychodzą koty i obstawiają dojście do miski. Po chwili pojawiają się sąsiedzi. I wtedy następuje selekcja. Niektórzy zostają w honorach dopuszczeni do żarła, a resztę przegania goryl, rzucając się z zębami i pazurami na przybyłych. Czasami pies próbuje coś uszczknąć, wtedy dostaje porządnego liścia od kota - mafioza.

Ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do kociej inteligencji? Zapraszam do mnie :)
A tak do czekolady jeszcze... mjuzik

1 komentarz:

  1. ja czasami zastanawiam się, co moja Misia mówi sobie tak zawsze pod nosem... zapewne mi ubliża!ehh te koty <3

    OdpowiedzUsuń

co myślisz na ten temat?