piątek, 29 lipca 2011

Wracam do domu i do siebie.

I wróciłam z kolonii! Cała i prawie zdrowa. Dlaczego prawie? Nie, fizycznie nic mi się nie stało. Chociaż myślałam, że, tak jak zwykle, przynajmniej piętnaście razy odwiedzę szpital. Ucierpiała moja psychika, która leży pod stołem i kwiczy z wyczerpania. Kiedy słyszę jak ktoś woła "Aniaaaaa!", włącza mi się dżihad i mam ochotę zamknąć się w łazience, owinąć głowę papierem toaletowym, śpiewając "Pieski małe dwa chciały przejść przez rzeczkę". To chyba nie jest dobrze.
Ale nie był to wyjazd bezrozkminowy. Właśnie wreszcie odświeżyłam umysł i pojawił się mój nowy pomysł na życie... Jaki? Jeszcze napiszę. Rozumiecie, nie chcę mówić wcześniej, bo zapeszę.
Na dzisiaj tyle, gdyż mój mózg wygląda teraz jak ziemniaczane puree. Ale zostawię jeszcze

1 komentarz:

  1. ,,włącza mi się dżihad''... tak, tak, uwielbiam szczerzyć zęby do ekranu, jesteś genialna :D

    OdpowiedzUsuń

co myślisz na ten temat?