Siedzę sobie i piszę coś na konkurs. Nie wiem co mi z tego wyjdzie. Ma być o Rzeszowie. Naskrobałam już chyba z milion początków i żaden nie natchnął mnie dalej. A ten jest chyba najbardziej.. lekki ? :)
"Rzeszów? A tam, dziura w dziurze" stwierdził mój dziadek, skręcając swoim gruchotem w ulicę Śniadeckich. Poczułam się prawdziwie zaintrygowana. Nie słyszałam jeszcze o tym, żeby dziury mogły być jeszcze bardziej podziurawione. Przecież nawet Pan Kleks nie ujawnił ich istnienia. I nagle dowiedziałam się, że miasto będące dziurą stało od wieków w jeszcze większej dziurze, a, co najlepsze, nikt o tym nie wiedział i nie wie do tej pory! (..)"
Chyba nic jeszcze nie umiem z epoki Napoleońskiej. Jak się czyta "Austerdet"?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
co myślisz na ten temat?