wtorek, 15 listopada 2011

Filozoficzna papka

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że na początku nasz umysł jest nieumeblowanym pokojem, który wypełniamy poznanymi doznaniami zmysłów. Ktoś jeszcze mądrzejszy wykazał, że charakter człowieka zmienia się diametralnie co 7 lat.
Ja zaś twierdzę, że to nie zmiana charakteru, tylko sposobu postrzegania świata - przemeblowanie pokoju już istniejącego. Zmiana pozycji, celów, określeń.


Dzisiaj nastąpiła we mnie jedna z wielu takich zmian. Otóż odkryłam, że
ZIMNO to nie tylko niedobór ciepła.
To nie rękawiczki i ciepły sweter.
Przekonałam się, że ZIMNO to brak grosza i towarzystwa przy duszy.
To listopadowy mrok, który zapada o 16.00 na przystanku na Targowej.
To czekanie na autobus, który pozwoli mi wrócić do domu i, co ważniejsze, do siebie.
To cienkie rajstopy przepuszczające wiernie każdy podmuch.
To świadomość, że nikt o tobie nie myśli, mimo, że ty myślisz o innych.
To po prostu jesienno - zimowa depresja nie mająca nic wspólnego z fizycznym odczuwaniem świata.




Spoko, jutro do domu odwozi mnie rzeszowska aktorka z Teatru im.Wandy Siemaszkowej, która jest jedną z tych osób, za których podwózkę dałabym się pokroić.

2 komentarze:

  1. Nie do końca tak jest.
    Czasami właśnie zima daje nam poznać prawdziwą przyjaźń, czy nawet miłość, trzeba tylko ją odkopać spod sterty śniegu.
    A stojąc na przystanku, pomyśleć o kimś bliskim, kto czeka na innym przystanku na inny autobus.
    Wydaje mi się, że ZIMNO to nieświadomość, że ktoś o tobie myśli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podsumowując, ZIMNO to wszystkie hormonalne problemy dojrzewania :)

    OdpowiedzUsuń

co myślisz na ten temat?