wtorek, 22 listopada 2011

Takie tam takie tu

Wreszcie. Wreszcie wszystko jest na swoim miejscu!
Książki do biologii są tak samo nudne jak wcześniej, bilety MPK drogie jak pół kilo krakowskiej, kostka Rubika znowu stała się po prostu kostką, w głowie mam szalejący sarkazm, wypracowania na języku a-jakże-polskim znów nie kleją się kupy, Rafaello wala się po pokoju, w którym śmierdzi stęchlizną (przecież mieszkam pod mostem), tak samo strasznie nie chce mi się otwierać: okna, bo zimno, i książek, bo rzygam, tak samo nie chce mi się nigdzie iść/jechać, a ganiam wszędzie jak popieprzona, książki z przekonującymi opisami morderstw mają nową warstwę rzygów na sobie, jak zwykle ZNOWU mi się udaje mimo, że NIE powinno, pieniądze wypadają same z portfela i to całymi hordami, na kwejku nie ma nic odkrywczego, ja nie mam do zaoferowania niczego odkrywczego, a całymi dniami latam po szkole przebrana za pomarańczowego supermena. Jedyne wcięc co  tu zostawię to

nastrojowy mjuzik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co myślisz na ten temat?