Wreszcie. Wreszcie wszystko jest na swoim miejscu!
Książki do biologii są tak samo nudne jak wcześniej, bilety MPK drogie jak pół kilo krakowskiej, kostka Rubika znowu stała się po prostu kostką, w głowie mam szalejący sarkazm, wypracowania na języku a-jakże-polskim znów nie kleją się kupy, Rafaello wala się po pokoju, w którym śmierdzi stęchlizną (przecież mieszkam pod mostem), tak samo strasznie nie chce mi się otwierać: okna, bo zimno, i książek, bo rzygam, tak samo nie chce mi się nigdzie iść/jechać, a ganiam wszędzie jak popieprzona, książki z przekonującymi opisami morderstw mają nową warstwę rzygów na sobie, jak zwykle ZNOWU mi się udaje mimo, że NIE powinno, pieniądze wypadają same z portfela i to całymi hordami, na kwejku nie ma nic odkrywczego, ja nie mam do zaoferowania niczego odkrywczego, a całymi dniami latam po szkole przebrana za pomarańczowego supermena. Jedyne wcięc co tu zostawię to
nastrojowy mjuzik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
co myślisz na ten temat?