środa, 16 listopada 2011

"Każdy absurd ma także swoja logikę. "

Dobry absurd nie jest zły.
Do tego zabijającego prostotą wniosku doszłam dzisiaj nad ranem, gdy półprzysypiając, przemierzałam świat obskurnym busem. I od tamtego momentu myśl ta krąży mi gdzieś między zwojami mózgowymi. Już od bardzo dawna lubuję się w absurdzie i stanowi on dla mnie swoistego rodzaju rozrywkę. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, iż jest niezbędny do normalnego funkcjonowania człowieka. Porusza bowiem jego szare komórki i zmusza je do myślenia, a "narząd nieużywany ulega zanikowi", jak zwykła mawiać pewna bardzo mądra nauczycielka. Należałoby jednak zacząć od tego...
...czym absurd w ogóle jest.
Tą kwestię rozpatrywać można na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to aspekt logiczny. Tu z pomocą przychodzi Ciocia Wikipedia, która mówi, że "Przekonanie absurdalne to każde przekonanie, które w sposób oczywisty nie jest możliwe do utrzymania". Natomiast w podejściu filozoficznym absurdalność jest fundamentem człowieczeństwa, gdyż zaliczają się do niego wszystkie specyficzne stany mentalne, takie jak trwoga czy poczucie bezcelowości.
Pośmiejmy się!
Ostatnio coraz większą sławę (zaraz obok sucharów) zyskują absurdalne dowcipy. Odznaczają się one wyjątkowo niskim poziomem komediowym, co czyni je tak głupimi, że aż śmiesznymi. Jeden czy dwa pozwolę sobie nawet przytoczyć :)
Wchodzi blondynka do windy, a tam  schody.
Wchodzi garbaty do autobusu. Potknął się, przewrócił, pobujał, pobujał i zasnął.
Gdyby kózka nie skakała, to by ślimak pokaż rogi.

I z tym optymistycznym akcentem pod klawiaturą życzę wszystkim czytającym absurdalnie miłego dnia i nocy.


Zaczynam wygrzebywać się powoli z mojego głębokiego, dwudniowego dołka. Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co myślisz na ten temat?