sobota, 19 listopada 2011

O dzisiejszym teatralnym "iwencie" :)

Od razu, na początku, przepraszam ludzi, którzy przyszli na 12, a spektaklu już nie było. Tak to niestety czasami jest, że zmiany w "rozkładzie jazdy" są bardziej strzeżoną tajemnicą niż święty Graal. A organizacja wszystkiego była na poziomie masakrycznym.

Ale śmiesznie było. Dlaczego?
1. Graliśmy zupełnie bez próby i ćwiczeń paszczowych.
2. Scena była wielkości większej chusteczki higienicznej
i po kilku minutach przestałam odczuwać pchnięcia łokciami.
3. Przysypiałam z powodu szkolnej Nocy Muzycznej,
którą odbywałam do godziny 8.
4. Rozwaliły mi się gacie. Zaraz przed występem.
I w końcu,
5. publiczność powyżej lat pięciu nie zwracała na nas
najmniejszej uwagi i konwersowała sobie w najlepsze.

Ach, jak ja uwielbiam hardkorowe przedsięwzięcia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co myślisz na ten temat?